Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty

26 stycznia 2014

Styczniowe nowości /Chanel/Ciate/Mac/Loreal/HR/MUFE/Image/Decleor

  Po dłuższej przerwie zapraszam na styczniowe i trochę grudniowe nowości, które u mnie zagościły. Znajdziecie marki/produkty które znacie ale też pokażę Wam nowości:) Będzie trochę o kosmetykach kolorowych oraz pielęgnacji i sporo postów lakierowych :) Zaraz okaże się dlaczego ;)
Pozostało mi jeszcze kilka postów grudniowych, które również dodam w styczniu bądź już w lutym.
Będzie co czytać, nad czym dumać i oglądać :)

Lakiery:


Mac:







 Mufe & HR:





Chanel:




Pielęgnacja: 
Decleor do cery mieszanej lekki krem i serum.


 Redermic R La Roche- Posay serum na przebarwienia


Matis krem ochronny na zimę:


Image Skincare: Żel do mycia twarzy z kwasami oraz krem żel pod oczy z witamina C:

 

Znacie/macie może któryś z produktów? Jeśli tak to jak się Wam sprawdzają?

12 listopada 2013

Korres Eye Cream Wild Rose Brightening - rozjaśniający krem pod oczy

Pielęgnacja pod oczy to często zagadnienie "namiętnie" pomijane w codziennej pielęgnacji a jak ważne. Pewnych procesów na naszej skórze nie jesteśmy w stanie zahamować jednak możemy je z pewnością opóźnić. Obecnie na rynku znajdziemy kremy pod oczy o różnych właściwościach nie tylko nawilżających.
Ponieważ moja skóra ma tendencję do przebarwień, w okół oczu jest trochę zasiniona czy też przebarwiona głównymi kryteriami zakupu kremu były przede wszystkim filtr oraz właściwości nawilżające i rozjaśniające.

Z marką Korres miałam już do czynienia wcześniej i bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła o czym możecie przeczytać tu:

serum do twarzy Korres
http://makeup-holics.blogspot.com/2013/02/serum-ujedrniajace-do-twarzy-korres.html

Korres to marka pochodząca z Grecji bazująca na wyciągach roślin oraz niskiej zawartości lub zupełnie pozbawiona drażniących składników.

Wild Rose Brightening Eye Cream zawiera olejek z róży który jest źródłem witaminy C która ma za zadanie rozjaśnic okolicę oczu.


Krem bardzo dobrze rozprowadza się na skórze dzięki lekkiej konsystencji a przy tym świetnie nawilża.


Szybko się wchłania oraz nie roluje co ułatwia poranny makijaż. Dodatkowo zawiera filtr SPF 15. Nie zauważyłam jednak efektu rozjaśnienia ale dobre właściwości nawilżające przy lekkiej formule wynagradzają ten mankament.
Opakowanie jest bardzo poręczne, z łatwością i higienicznie wydobywa się z niej krem. Tubka o pojemności 15ml wystarczyła mi na dobre 5 miesięcy stosowania. Niestety nie pamiętam ceny kremu ale myślę, że oscyluje w granicach 100-150pln.

Już niebawem skończę tubkę i należałby się rozejrzeć za kolejnym kremem. Może polecicie dobry krem nawilżający pod oczy?

6 listopada 2013

Clinique Moisture Surge Overnight Mask - moja ulubiona pielęgnacja

Nie należę do osób które przywiązują się do jednej marki, a w kwestii pielęgnacji twarzy zdaję się na wiedzę mojej Pani kosmetyczki. Czasem jednak działam pod wpływem impulsu. I tak też było w przypadku tej maseczki Clinique.

 
Będąc w Sephorze i robiąc konkretne zaplanowane zakupy, twardo trzymałam się planu. Gdy Pani konsultantka zaproponowała mi tą maseczkę odparłam, że nie przepadam za maseczkami bo trzeba je zmywać, dość systematycznie używać ale nie co dziennie, a tak w ogóle to bardziej przydałby mi się krem na noc. I tu mnie Pani konsultantka zaskoczyła. Maseczka jest na noc, nie wymaga spłukiwania i w dodatku można używać jej co noc. Opakowanie zawiera 100ml produktu co przewyższa pojemność standardowych kremów.

Od producenta:


A jak z nią jest w rzeczywistości? Konsystencja maseczki jest kremowo-żelowa. Wchłania się bardzo dobrze, ale jeśli po nałożeniu macie ochotę momentalnie zapaść w sen to gwarantuje przyklejenie się do poduszki ;)



Dobrze jest nałożyć krem przynajmniej półgodziny przed snem. Daje efekt natychmiastowego ukojenia i nawilżenia. Po przebudzeniu czuć dobre nawilżenie, przy zmywaniu twarzy czuję jak maseczka się zmywa. Skóra jest dobrze odżywiona i nabiera blasku. Miałam wrażenie że skóra jest wręcz wypoczęta:) Bardzo wydajna.

Znakomicie spisała się w przypadku podrażnienia skóry poprzez leki u mojej mamy. Nie poradziła sobie z reakcją skórną ale dawała ukojenie. Także zagościła i u mojej mamy.
Zwykle mówię, że jeśli coś jest do wszystkiego (tu mam na myśli rodzaj cery) to jest do niczego ale ten produkt zasługuje na wyróżnienie. Polecam wszystkim.
Za 100ml maseczki zapłacimy około 160pln.

Co myślicie o multiproduktach? Są dobre czy do niczego?

7 października 2013

Szczoteczka Clarisonic Mia2- rewolucja czy przereklamowany produkt?

Szczoteczka Clarisonic pojawiła się na początku sierpnia w polskiej Sephorze w Galerii Handlowej Arkadia w Warszawie a obecnie dostępna w wybranych Sephorach.

Obecnie dość mocno reklamowana budzi ogromne zainteresowanie. Dlaczego tylko zainteresowanie? a to prawdopodobnie z powodu jej ceny ponad 600 pln.
Podejmując decyzję o kupnie szczoteczki zastanawiałam się długo czy to prawdziwa rewolucja czy też bardzo dobra reklama. Przełamałam się i mam Clarisonic'a. Używam jej od 2 miesięcy. Zanim opowiem o moich wrażeniach najpierw przybliżę informacje od producenta.


Szczoteczkę Clarisonic wymyśliło trzech naukowców z Seattle (dr Robb Akridge, David Giulianii, Ken Pilcher) wynalazców technologii sonicznej.

Technologia:
  • 300 mikro-oscylacji na sekundę
  • unikalny ruch
  • szczoteczka z włosiem - specjalny rodzaj włókien Du Pont Hytrel Super Soft które w odróżnieniu od tradycyjnych włókien sa bardziej miękkie, sześciokrotnie mniejsza absorpcja wody co powoduje szybsze schnięcie włókien oraz ich większa elastyczność, odporne na bakterie.
 Końcówki szczoteczek należy wymieniać co 3 miesiące.


 Działanie: 
  • Idealnie oczyszczona skóra w ciągu 1 minuty
  • Widoczna poprawa kondycji skóry już po 2 tygodniach
  • skóra bardziej reaguje na aktywne składniki produktów
Jak stosować:
  • nałożyć produkt na zwilżoną twarz lub szczoteczkę
  • włączyć szczoteczkę i wybrać prędkość - ja wybieram tą najszybsza ;), zacząć cykl oczyszczania który trwa 1 minutę
  •  pierwsze 20 sekund oczyszczamy czoło, następnie 20 sekund nos i brodę, a kolejne 10 sekund na każdy z policzków - ja robię zupełnie odwrotnie ;P
  • zmywamy twarz wodą a szczoteczkę płuczemy pod bierzącą wodą
  • szczoteczka naładowana może pracować przez 28 minut czyli dla mnie wystarcza na 2 tygodnie (dość długo trwa jej ładowanie)
Obalone mity:
  • nie złuszcza skóry i nie powoduje ścierania naskórka
  • nie powoduje nadmiernej produkcji sebum
  • nie wpływa na zmianę elastyczności skóry



Moja opinia.

Szczoteczkę używam już dwa miesiące, więc powinnam zauważyć jej działanie.
Przy pierwszym użyciu bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła gdyż żel się nie pienił gigantycznie a tego się obawiałam. Skóra już po pierwszych myciach była niebywale gładka. Po miesiącu zauważyłam, że cera jest rozświetlona a przecież mieliśmy lato.
Bardzo dokładnie zmywa makijaż co potwierdza mój czysty ręcznik:) 
Skóra w żaden sposób nie została podrażniona a bałam się, że moja wrażliwa cera zareaguje zbyt mocno na szczoteczkę.
Samo urządzenie jest bardzo dobrze wykonane z bardzo dobrej jakości materiału. Idealnie leży w dłoni a design cieszy oko. Woda nie jest w stanie przedostać się do środka.
Dodatkowo zestaw zawiera rekomendowany żel, który bardzo dobrze się sprawdza, dobrze oczyszcza a przy tym jest bardzo delikatny dla skóry.

Zestaw zawiera szczotkę, końcówkę szczoteczki do cery wrażliwej, ładowarkę, pokrowiec oraz mini produkt żel do mycia twarzy.


Można pomyśleć: same ochy i achy. Otóż nie. Czy z Clarisonic'iem czy bez moim zdaniem należy dbać o cerę choćby miały to być najprostsze kosmetyki. Niestety stwierdzam, że nie każda kobieta o tym pamięta  i dobry Clarisonic nie pomoże :/ a wystarczy tak niewiele mleczko do demakijażu, coś do mycia twarzy i podstawowy krem...ale to już inny temat, który już poruszałam.
Myślę też, że przy skórze problematycznej może pomóc ale nie rozwiąże ona naszych problemów np. trądzik czy przebarwienia.
Szczoteczka u mnie się sprawdziła i nie ma sie do czego przyczepic prócz ceny.  Jednak z drugiej strony zdaje sobie sprawę jak kosztowne mogą być badania oraz tworzenie takie produktu od podstaw i opatentowanie go. Jeśli dobrze liczę to patent wygaśnie w 2014 a wtedy odpowiedniki Clarisonic'a zasypią rynek i będzie można wybierać do woli również i w cenie.

Mam nadzieję, że post przyda się niektórym z Was i rozwieje wątpliwości. Jeśli nurtuje Was jeszcze jakieś pytanie piszcie ;)


16 lipca 2013

Balea Beautiful Berries - dusch lotion

Doczekałam się momentu, w którym i ja mogę cieszyć się z produktów Balea ora Alverde :) okazało się że sklep DM pod czas wyjazdu jest tuż pod nosem a kilka innych całkiem niedaleko :) Musiałam wyglądać przy kasie komicznie z koszem wypełnionym po brzegi żelami i balsamami tych dwóch marek. Na początek mojej przygody z tymi kosmetykami zdecydowałam się na linie do ciała ale już wiem, że nie poprzestanę tylko na nich.


Dziś mowa o żelu pod prysznic Beautiful Berries, a właściwie o kremie pod prysznic.
Jak nazwa mówi Beautiful Berries pachnie pięknie owocami leśnymi. I nie jest to przesadzone sformułowanie bo tak jest w rzeczywistości. Zapach pachnie "smakowicie" i zaspakaja moje wyobrażenie o zapachu leśnych owoców. Nie jest zbyt słodki ani też ciężki. Jak długo utrzymuje się na skórze? nie wiem ponieważ zawsze po prysznicu używam oliwki, której zapach przyjemnie miesza się z zapachem tego kremu pod prysznic.

Krem pod prysznic jest bardzo zwarty, gęsty, powiedziałabym nawet kleisty. Po nałożeniu na skórę nie pieni się. Tworzy pewnego rodzaju kremową powłokę na ciele. Czuć, że kosmetyk jest treściwy, dobrze odżywia naszą skórę a przy tym dobrze oczyszcza. Produkt jest wydajny, mimo gęstej konsystencji wystarczy niewielka ilość.


Jedynym mankamentem tego produktu jest wyciskanie go. Nie wiem czy jest to związane z samą konsystencją czy też z opakowaniem i otworem z którego produkt się wydobywa. Jest to jednak niewielki minus przy tak wielu zaletach.

Cena produktu o ile dobrze pamiętam około 1.80 euro, dostępny w drogeriach DM.





Znacie te produkty? Mieliście może okazję wypróbować? Polecacie konkretne produkty Balea?

19 maja 2013

Majowe zakupy/ Phenome/ Thalgo/ Cell Fusion C/ Revlon/ Rimmel

Spieszę do Was z zakupowym postem bo zebrałam sporo "materiału" na wpisy, które mam nadzieję przypadną niektórym do gustu:)

Dziś pierwsza część  "majowych zakupów" większość produktów kupiłam z myślą o porze letniej. Niektóre z nich to dla mnie zupełna nowość, a niektóre to dobre sprawdzone kosmetyki do których chętnie wracam.


Bardzo dużo czytałam o kosmetykach Phenome i głównie były to pozytywne opinie. Z początkiem maja pojawiła się promocja 40% rabatu na niektóre produkty, tak więc nadarzyła się okazja aby coś wypróbować.


Ponieważ lubię toniki i wody odświeżające wybrałam "Różaną mgiełkę do twarzy". Jej zadaniem jest nawilżać oraz odprężać skórę, zalecana osobom przebywającym w pomieszczeniach klimatyzowanych, podróżującym. Ja stosuje ją jako tonik i w tej roli sprawdza się bardzo dobrze. Kolejny produkt, który postanowiłam wypróbować to krem do rąk. Jestem bardzo "oporna" na wszelkie mazidła do rak ale czasem aż wstyd jak otrzymuję pytanie czym pielęgnuje dłonie:/ tak więc pielęgnuję balsamem regenerującym Milky Almond :) Balsam nakładam wieczorem i myślę że spełnia swoje zadanie ale na ostateczną opinię jeszcze troszkę zaczeka:)

Phenome to kosmetyki naturalne, ekologiczne i bezpieczne. Filozofia firmy prosta i przekonująca, przynajmniej mnie. Ceny dość wysokie ale można trafić na spore promocje nawet do 70%. Warto wypróbować.

Kolejnymi produktami do pielęgnacji to krem/ fluid nawilżająco - matujący Thalgo oraz krem Endogene K, Cell Fusion C.

Krem nawilżająco - matujący Thalgo (substancja regulująca Controlamine) do cery mieszanej oraz tłustej. Bardzo lekki krem idealny na lato, świetnie sprawdza się jako baza pod makijaż. Świetnie utrzymuje nawilżenie skóry i przy regularnym stosowaniu także ja matowi. Jest to już kolejna moja tubka i myślę że zasługuje na oddzielną recenzję którą niebawem umieszczę:)

Endogene K, Cell fusion C to również produkt który miałam przyjemność kilka razy stosować. Jeśli interesuje Was odsyłam do recenzji TU. Stosuję go na wieczór, ponieważ dobrze nawilża, jest treściwy ale nie obciąża skóry jednak latem mógłby być trochę za ciężki na dzień. Idealnie sprawdza się po zabiegu mezoterapii mikroigłowej(domowej).

Czas na "kolorówkę". Masełko do ust Revlon 047 Pink Lemonade od dawna mnie korciły:) bardzo subtelny odcień "lemoniadowy", super nawilża. Lakier Rimmel z kolekcji Salon Pro Kate w kolorze Jazz Funk(701) piękny kolor różu nie rzucający się w oczy, trwały - niebawem swatche:) oraz Revlon ColorStay z nowej kolekcji w kolorze Trade Winds - mam wrażenie że nie będzie "nudnym nudziakiem". Jeszcze nie wypróbowałam;)


Mam dla Was jeszcze jedna informacje na profilu Facebook'owym rozpoczęło się rozdanie. Do "zgarnięcia" opisane wyżej masełko do ust Revlon w kolorze Pink Lemonade oraz pachnący lakier tej samej firmy w kolorze Strawberry Cream :)



Zapraszam :)

3 maja 2013

Mezoterapia mikroigłowa - sekret gładkiej skóry

Jakiś czas temu umieściłam swoje zdjęcia na profilu face book'owym po zabiegu mezoterapii, te mniej i bardziej drastyczne;) a w kwietniowym poście "Kwietniowe nowości zakupowe" można zobaczyć roller do domowej mezoterapii mikroigłowej.
Padły pytania między innymi co to za zabieg? jakie są efekty i  czy sam zabieg sprawia ból.
Postaram się bardzo prosto i pokrótce opisać ten zabieg.

 
Mezoterapia mikroigłowa uważana jest za lifting bez skalpela. Polega na tym, że za pomocą rollera (lub pisaka) zaopatrzonego w "upakowane" mikroigiełki o odpowiedniej długości nakłuwa się skórę. Na tak przygotowaną skórę wprowadza się (wsmarowuje) odpowiednie koktajle odżywcze w zależności od potrzeb.
Sam zabieg nie jest bolesny ponieważ znieczula się miejsce zabiegu specjalnym kremem (Emla) mimo to towarzyszy temu bardzo dziwne uczucie. Jednak jest ono do zniesienia.
Skóra podczas zabiegu robi się zaczerwieniona i może delikatnie krwawić. Po chwili robi się pomarańczowa :) Po zabiegu dobrze jest nie wykonywać makijażu aby skóra mogła się lepiej zregenerować. Dobrze jest zabieg wykonać w piątek (lub w inny dzień poprzedzający dzień wolny od pracy) aby do poniedziałku twarz "doszła do siebie", ponieważ przez jakiś czas twarz wygląda jak lekko poparzona:)
Dobrze jest wykonać serię 5 zabiegów aby efekt był widoczny. Cena około 150-200pln.

Zalety zabiegu.
Gładka i jędrna skóra, spłycenie zmarszczek oraz blizn (np potrądzikowych), odżywiona i promienna skóra. Skóra szybciej się regeneruje i tym samym wzmacnia. Zalecany zabieg niezależnie od wieku.
Skóra po zabiegu szybko się regeneruje około 1-2 dni. Zbieg można wykonywać u kobiet w ciąży oraz podczas menstruacji.

Przeciwwskazania: choroby skóry, opryszczka, nadmierna ilość brodawek oraz zmian skórnych, stany alergiczne oraz stany zapalne skóry uniemożliwiające ten zabieg.

Zabiegowi mezoterapii po raz pierwszy poddałam się w czerwcu 2011. Teraz już wykonuję go w celu podtrzymania efektu raz na jakiś czas. Po naszej długiej zimie moja skóra była odwodniona i mimo regularnych zabiegów kosmetycznych w gabinecie potrzebowałam czegoś bardziej mocnego co by odpowiednio zastymulowało skórę do regeneracji.
Obecnie zakupiłam roller do wykonywania domowej mezoterapii mikroigłowej. Jestem po pierwszym takim domowym zabiegu i będę kontynuować je co 1-2tygodnie.




Roller zaopatrzony jest w krótsze igiełki 0,25mm krótsze niż te które stosowane są w gabinetach. Dodatkowo używałam specjalnych ampułek odżywczych a obecnie serum Strivectin na przebarwienia.  Przy domowej mezoterapii nie odczuwa się bólu ale towarzyszy dziwne uczucie ja np kichałam:) ale to najprawdopodobniej przez stan alergiczny (ale nie alergie skóry). Skóra jest delikatnie zaczerwieniona ale ten stan ustępuje.




Skóra po zabiegu złuszcza się delikatnie przez 1-2 dni. Dobrze jest po takim domowym zabiegu użyć serum oraz położyć nawilżającą maseczkę, najlepiej taka której nie trzeba zmywać i powtarzać ten proces przez kolejne 2-3dni.
Ponad tydzień po domowej mezoterapii, zdj. no make up, świeżo po nałożeniu pielęgnacji na dzień- moja skóra nadal bardzo reaguje na wszelkie kremy itp ale po chwili się wycisza:





Jak widać moja skóra "saute" nie jest jeszcze ideałem ale to tendencja do przebarwień oraz alergia która mnie męczy już od dwóch tygodni.

Za roller DNS zapłaciłam 125pln.

Polecam ten zabieg każdemu niezależnie od wieku. Widzę jak szybko poprawiła się kondycja mojej skóry. Nie tylko ja to zauważam;) Jest gładsza, dobrze nawilżona i w zasadzie nie potrzebuję peelingu bo po mezoterapii skóra delikatnie się złuszcza przez pierwsze dni. Blizny spłycone a skóra ładnie napięta. Nakładanie makijażu to czysta przyjemność, zdj make up:





Mam nadzieję, że zebrane w poście informacje będą Wam pomocne:)