Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bioline. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bioline. Pokaż wszystkie posty

12 marca 2013

Słodka ulaga od Bioline :)

Słodka ulga czyli Sweet Relief Bilberry Hydrating Cream Vintage 79 marki Bioline. Seria pielęgnacyjna stworzona dla cery wrażliwej łatwo czerwieniącej się (naczynkowej). Brzmi idealnie gdyż moja cera łatwo się czerwieni szczególnie na mrozie a do tego mam popękane naczynka (które jesienią zostały pozamykane). Szukałam kremu, który będzie nadawał się na mróz a idealnie byłoby gdyby móc stosować go rano i wieczorem. W ciągu dnia ochrona przed mrozem a wieczorem regeneracja gdy skóra narażona jest na ciepłe i suche powietrze w pomieszczeniach. Czy sobie poradził? Zacznijmy od tego co producent obiecuje.

Sweet Relief Bilberry Hydrating Cream ma zapewnić skórze komfort i świeżość, zmniejszyć jej wrażliwość. Dla skóry wrażliwej i łatwo czerwieniącej się. Składniki aktywne: wyciąg z czarnej jagody, olej ze słodkich migdałów, wyciąg z kasztanowca i głogu, olej z wiesiołka. Słoiczek 50 ml, dołączona szpatułka do kremu.

 
Stosuję krem od końca stycznia, dwa razy dziennie. Krem znajduje się w słoiczku a do niego dołączona szpatułka, którą wydobywa się krem (ja wydobywam go palcem). Słoiczek jest solidny, koloru mlecznego ale dobrze widać ile zużywamy kremu. Sama konsystencja wydaje się być lekka ale jak zaczniemy wsmarowywać w skórę czuć jak krem jest treściwy. Bardzo dobrze i mocno nawilża skórę. Wchłania się dość szybko ale cały czas odczuwamy mocne nawilżenie. Nie pozostawia klejącej warstwy ani filmu. Skóra jest wyciszona, rozjaśniona, nawet lekko blada (dla mnie to plus). Idealnie współgra z podkładami (różnymi). Wychodząc na mróz mam uczucie jakbym miała ochronną warstwę na twarzy. Moja skóra nawet po demakijażu zwykle była zaczerwieniona, teraz jest w dobrej kondycji, nie jest ani podrażniona ani czerwona. Krem pachnie świeżo, czuć zapach jagód (pięknie). Używam go ponad miesiąc i myślę że jeszcze spokojnie wystarczy na dwa miesiące. Dla mnie krem idealny:) Za 50 ml zapłacimy około 180pln.





Skorzystałam również z kilku zabiegów Sweet Relief zarówno przed jak i po zabiegu zamykania naczynek. Doskonale wyciszył jak i wzmocnił moją skórą. Polecam zabieg jak i równoczesne stosowanie kosmetyków z serii Sweet Relief- prawdziwa słodka ulga:)

19 stycznia 2013

Styczniowe zakupy cd...

Dziś  post co udało mi się upolować w aptekach, Rossmannie oraz w salonie kosmetycznym :) Cd styczniowych zakupów.


Jako pierwsze dotarły do mnie zakupy dokonane w aptece internetowej Eskulap. Polecam! ceny konkurencyjne a przesyłka błyskawiczna! Zamówienie złożone w niedzielę a przesyłka dotarła już we wtorek po godzinie 13. Dlaczego o tym tak piszę? ponieważ równocześnie złożyłam zamówienie w innej aptece a przesyłki oczekuję do dziś (podobno ma dotrzeć w poniedziałek :/). Jednak nie takie warunki są przedstawione na stronie tej apteki, ale cóż zgodnie z przysłowiem "klient nasz pan":/

Balsam do ust Reve De Miel Nuxe od kilku miesięcy borykam się z spierzchniętymi, przesuszonymi usatmi. Pomogła mi maść Bepanthenol marki Bayer a Nuxe jest jego następcą. Zobaczymy jak sobie poradzi.


Kończy mi się mój ulubiony tonik, który stosuję już prawie rok! i to jedno opakowanie. Dr. Hauschka  Intensywna kuracja 03 uspokaja i wzmacnia nadwrażliwą skórę. To zdecydowanie coś dla mnie:) Jednak mała pojemność zastanawia czy warto?


 Pianka do włosów Wyjątkowa Objętość Phytopulp Phyto pianka, która dodaje włosom objętość a przy tym jest bardzo delikatna. Zawiera alkohol 6% dlatego też będę używać okazjonalnie bo alkoholi unikam ;) Pianki użyłam raz. Włosy lekko się uniosły ale efekt nie trzymał się bardzo długo. Czułam dodatkową ochronę na włosach, który jak mi się wydaje pochodziła z rozprowadzonej pianki. Jednak zawartość alkoholu (niewielka ale zawsze) spowodowała, że zdecydowałam używać jej okazjonalnie.

W aptece stacjonarnej znalazłam krem do rąk jedyne 9,99 oraz krem do pielęgnacji biustu (kolagen, elastyna i wit E).

Lipikar Xerand La Roche - Posay Regenerujący krem do rąk, skóra sucha i bardzo sucha. Myślę, że po 1,5 tygodnia stosowaniu kremu mogę go polecić bo albo taki krem przynosi nam ulgę po kilku dnaich albo nie. Ten sprawdziła się na mojej skórze. Ma lekka konsystencję, bardzo dobrze i dość szybko się wchłania, pachnie przyjemnie i delikatnie. Nie pozostawia filmu na skórze a dłonie są dobrze nawilżone. Moje dłonie nie potrzebuję ogromnego nawilżenia ale w warunkach takich jakie panują obecnie (silny mróz) taki krem jest niezbędny a ten sprawdził się znakomicie.


Palmers Bust Cream, krem który ma żelowa konsystencję i jest bardzo lekki, ma za zadanie pielęgnować delikatną skórę piersi. Zawiera masło Shea, masło kakaowe oraz witaminę E.


Kolejnym nabytkiem tym razem w Rossmannie jest Bio - Oil - specjalistyczna pielęgnacja skóry w przypadku blizn, rozstępów, nierównomiernego kolorytu, skóry starzejącej się oraz skóry odwodnionej. Moim celem jest spłycenie starych rozstępów na skórze oraz blizn potrądzikowych. Kurację dopiero zaczynam :)



Ostatnim kosmetykiem jest krem Bioline  Sweet Relief - natychmiastowa ulga dla wrażliwej skóry, można kupić w wybranych salonach kosmetycznych. Bardzo lubię tę markę szczególnie serie pielęgnacyjne oraz zabiegi wykonywane tymi kosmetykami. Krem jest idealny dla cery wrażliwej i delikatnej, zawiera specjalny związek nawilżająco - łagodzący: czarna jagoda, oczar, aloes zwyczajny, Enteromorpha Compressa (alga zielenica), który przynosi skórze ulgę i świeżość, zwiększa jej odporność i tolerancję na agresywne czynniki zewnętrzne. Idealny na mrozy. To czego mi brakuje to filtru ochronnego.




To nie koniec styczniowych zakupów. Czekam na spóźniona przesyłkę z wcześniej wspomnianej apteki :/ Jednak to już po moim powrocie.

Znacie te produkty? Jak się Wam sprawdziły ?







8 września 2012

Peeling Bioline- Thalasso Dren Sea Salts Scrub

Bioline to włoska firma kosmetyczna dostępna w salonach kosmetycznych oraz gabinetach dermatologicznych oferująca zabiegi kosmetyczne jak i produkty do pielęgnacji. Moim ulubionym produktem jest krem pod oczy (jest ich kilka w zależności od serii) ale dziś nie o nim.


W ostatnim czasie piling stał się moim ulubionym kosmetykiem pod prysznicem, testowałam już mój ulubiony Geomar. Obecnie jestem w trakcie zużywania pilingów z Perfecty i Bielendy- mniej trafny wybór, a teraz mój wybór padł Thalasso Dren.

  
Sól drenująca pod prysznic wspomaga redukcję cellulitu. Główne składniki to sole morskie, wyciągi z alg, oleje ze słodkich  migdałów i kiełków zbożowych. Opis producenta: Złuszczający i drenujący scrub, który nadaje skórę gładkość i aksamitność w dotyku. Zalecany do stosowania pod prysznicem, do hydromasażu lub kąpieli odprężających.

 
Moje wrażenia: piling jest dość rzadki, należy wziąć niewielką ilość i rozprowadzać na skórze. Sól jest dość drobna zatopiona w dużej ilości olejku, trzeba dobrze wymieszać (brak szpatułki do mieszania). Bardzo lubię stosować piling na suchą skórę, ten spisał się bardzo dobrze. Mimo, że jest drobny to niezły z niego zdzierak :) skóra jest dobrze oczyszczona, pobudzona do krążenia- lekko zaczerwieniona ale nie podrażniona. Zapach jest bardzo przyjemny, świeży, morski ale moim zdaniem trochę męski ale nie nachalny.  To co lubię, to to,że czuć nim w łazience:) skóra jest dobrze nawilżona ale nie tłusta, pachnie delikatnie a zapach utrzymuje się długo po pilingu. Nie trzeba dodatkowo nawilżać skóry. Co do właściwości antycellulitowych to produkt ten przygotowuje dobrze skórę do przyjęcia np. kosmetyku ujędrniającego- bo w antycellulitowe nie wierzę.
Mogłabym rzec, że piling idealny choć zapach mógłby być bardziej neutralny (czuję, że rymuję;)

Polecacie jakiś piling? o subtelnej nucie zapachowej?