Pomadka Feed The Senses MAC pochodzi z tegorocznej kolekcji Indulge.
Określona jako "Lustre" czyli z połyskiem powinna spodobać się fankom błyszczyków. Jej zaletą jest to że możemy bez problemu pomalować usta nie używając lusterka, co ułatwia nam życie w ciągu dnia:) Bardzo łatwo nakłada się na usta i tak samo dobrze i równo pokrywa kolorem.
Odcień pomadki można określi jako blady róż, wpadający w chłodna tonację. W zależności od światła może powodować efekt lekko sinych ust. Pozostawia piękny połysk na ustach.
Jeśli chodzi o jej trwałość to na moich ustach przetrwa do pierwszego kęsa czy też pierwszej kawy... nie należy do najtrwalszych jednak jest bardzo przyjemna, zachowuje się podobnie jak pomadka ochronna. Pachnie waniliowym budyniem jak wszystkie pomadki Mac.
Ostatnio zauważyłam, że w mojej torebce zawsze znajduje się pomadka typu "lustre". Bardzo lubię wygodne rozwiązania dlatego też jest to jedna z moich ulubionych.
Pomadki MAC dostępne są już w sklepie internetowym w cenie 86pln.
www.maccosmetics.pl
Macie ulubione pomadki? A może wolicie błyszczyki?
4 listopada 2013
3 listopada 2013
Nowości: pielęgnacja/ kolorówka/ paznokcie - plany na listopad...
W ostatnim czasie blogowanie wychodziło mi bardziej mniej niż więcej... większości czasu to z braku czasu ale zdarzało się i z lenistwa lub też ze zmęczenia. Chcąc nadrobić zaległości oraz się zmobilizować zdecydowałam napisać o planach na listopad. Związanych z blogowaniem rzecz jasna :)
Dziś przedstawię w skrócie to o czym będzie można w najbliższym czasie przeczytać na blogu (już jutro:). Głównie będzie o kosmetykach kolorowych, kosmetykach pielęgnacyjnych także o lakierach do paznokci.
Chciałabym aby choć raz w tygodniu ukazała się notka na temat pomadek ( albo i dwie:), jedna notka o podkładzie (albo i dwie:) oraz produkt pielęgnacyjny (np. krem) oraz produkt pielęgnacyjny do ciała. Przygotowałam też zużycia, ale nie miesiąca lecz miesięcy, i widzę z przerażeniem w oczach, że już kolejne puste opakowania czekają na sesję zdjęciową;)
A teraz co nas czeka w tym miesiącu:
Kosmetyki kolorowe.
Mac'owe nowości: pomadki
Sisley: błyszczyki
Estee Lauder: pomadki i błyszczyk
Kosmetyki Mac z kolekcji RiRi MAC Fall:
Dior Mystic Metllics Fall 2013
Podkłady // pudry
Benefit kolorówka
Codzienna pielęgnacja twarzy
Codzienna pielęgnacja pod prysznic BBW
Pielęgnacja ciała Soap and Glory
Lakiery do paznokci
Ufff... a teraz trzymajcie kciuki żebym dała radę;)
Czy coś Was szczególnie zainteresowało? Jakieś sugestie dotyczące co chcielibyście zobaczyć najwcześniej?
Dziś przedstawię w skrócie to o czym będzie można w najbliższym czasie przeczytać na blogu (już jutro:). Głównie będzie o kosmetykach kolorowych, kosmetykach pielęgnacyjnych także o lakierach do paznokci.
Chciałabym aby choć raz w tygodniu ukazała się notka na temat pomadek ( albo i dwie:), jedna notka o podkładzie (albo i dwie:) oraz produkt pielęgnacyjny (np. krem) oraz produkt pielęgnacyjny do ciała. Przygotowałam też zużycia, ale nie miesiąca lecz miesięcy, i widzę z przerażeniem w oczach, że już kolejne puste opakowania czekają na sesję zdjęciową;)
A teraz co nas czeka w tym miesiącu:
Kosmetyki kolorowe.
Mac'owe nowości: pomadki
Sephora pomadki
Sisley: błyszczyki
Estee Lauder: pomadki i błyszczyk
Kosmetyki Mac z kolekcji RiRi MAC Fall:
Dior Mystic Metllics Fall 2013
Podkłady // pudry
Benefit kolorówka
Codzienna pielęgnacja twarzy
Codzienna pielęgnacja pod prysznic BBW
Pielęgnacja ciała Soap and Glory
Lakiery do paznokci
Ufff... a teraz trzymajcie kciuki żebym dała radę;)
Czy coś Was szczególnie zainteresowało? Jakieś sugestie dotyczące co chcielibyście zobaczyć najwcześniej?
Etykiety:
Bath&Body Works,
benefit,
Clinique,
dior,
dr. Brandt,
Eisenberg,
estee lauder,
giorgio armani,
guerlain,
mac,
mufe,
Rouge Bunny Rouge,
sephora,
shiseido,
sisley,
soap&glory,
wibo,
Zoya
29 października 2013
Niedzielne warsztaty z Beauty Icon/ Olfaktoria/ Nez De Luxe
Niedziela wbrew pozorom leniwy dzień tygodnia, upłynęła mi bardzo szybko i intensywnie a to za sprawą blogerów Agaty (Beauty Icon), Doroty (Olfaktoria) oraz Marcina (Nez De Luxe). Wpadli na świetny pomysł aby zorganizować spotkanie, na które zaproszeni zostali stali czytelnicy wspomnianych blogów. Spotkanie miało charakter warsztatów gdzie na wzajem mogliśmy się poznać a także aktywnie spędzić czas.
Ponad czterogodzinne zajęcia zostały zorganizowane w przepięknym miejscu Pure Sky Club, centrum Warszawy, 22 piętro, piękne widoki cóż chcieć więcej ;)
Spotkanie było podzielone na trzy bloki tematyczne. Pierwsze z nich poprowadziła Dorota (Olfaktoria) która opowiadałam nam o tym czy po perfumach możemy odgadnąć osobowość. Przyprawiła nas o zawrót głowy od ilości unoszących się zapachów:)
Agata (Beauty Icon) przedstawiła nam najnowsze makijażowe trendy nadchodzącej jesieni oraz zimy. a wizażysta Estee Lauder zaprezentował nam jesienny look na modelce. Każdy z nas wykonał własny look na face chart'cie inspirowany prezentacją za pomocą kosmetyków kolorowych z najnowszej kolekcji Estee Lauder.
Marcin (Nez De Luxe) natomiast opowiadał nam o tworzeniu zapachów i przetestował nasze nosy ;) tworzyliśmy także własne zapachy.
W miedzy czasie dołączył do nas gość specjalny- Candy, która udzieliła wywiadu Dorocie. Przyznam, że zaskoczyła mnie swoimi zainteresowaniami po za muzycznymi, podejrzewam że gdyby miała nie co więcej czasu, rozmowy nie miałby końca.
Makijażową część z racji moich dotychczasowych zainteresowań bardzo przeze mnie wyczekiwana była bardzo ciekawie poprowadzona a i panowie spróbowali swoich sił przy tworzeniu jesiennego look'u:)
Warsztaty dotyczące perfum pochłonęły mnie całkowicie... czuje się uzależniona od perfum i "zarażona" nimi ;)
Atmosfera była przesympatyczna. Czas minął nam zbyt szybko ale za to pozostanie masa pozytywnych wspomnień :)
Jedna z uczestniczek Magda przygotował cudne i smaczne babeczki specjalnie na spotkanie:)
Bardzo dziękuję za zaproszenie organizatorom oraz za spotkanie, które było zorganizowane perfekcyjnie:) Brawo :)
Ponad czterogodzinne zajęcia zostały zorganizowane w przepięknym miejscu Pure Sky Club, centrum Warszawy, 22 piętro, piękne widoki cóż chcieć więcej ;)
Spotkanie było podzielone na trzy bloki tematyczne. Pierwsze z nich poprowadziła Dorota (Olfaktoria) która opowiadałam nam o tym czy po perfumach możemy odgadnąć osobowość. Przyprawiła nas o zawrót głowy od ilości unoszących się zapachów:)
Agata (Beauty Icon) przedstawiła nam najnowsze makijażowe trendy nadchodzącej jesieni oraz zimy. a wizażysta Estee Lauder zaprezentował nam jesienny look na modelce. Każdy z nas wykonał własny look na face chart'cie inspirowany prezentacją za pomocą kosmetyków kolorowych z najnowszej kolekcji Estee Lauder.
Marcin (Nez De Luxe) natomiast opowiadał nam o tworzeniu zapachów i przetestował nasze nosy ;) tworzyliśmy także własne zapachy.
W miedzy czasie dołączył do nas gość specjalny- Candy, która udzieliła wywiadu Dorocie. Przyznam, że zaskoczyła mnie swoimi zainteresowaniami po za muzycznymi, podejrzewam że gdyby miała nie co więcej czasu, rozmowy nie miałby końca.
Makijażową część z racji moich dotychczasowych zainteresowań bardzo przeze mnie wyczekiwana była bardzo ciekawie poprowadzona a i panowie spróbowali swoich sił przy tworzeniu jesiennego look'u:)
Warsztaty dotyczące perfum pochłonęły mnie całkowicie... czuje się uzależniona od perfum i "zarażona" nimi ;)
Atmosfera była przesympatyczna. Czas minął nam zbyt szybko ale za to pozostanie masa pozytywnych wspomnień :)
Jedna z uczestniczek Magda przygotował cudne i smaczne babeczki specjalnie na spotkanie:)
Bardzo dziękuję za zaproszenie organizatorom oraz za spotkanie, które było zorganizowane perfekcyjnie:) Brawo :)
16 października 2013
Vanille Orient, M.Micallef ulubione perfumy na jesień...
Dziś post nie co odmienny a mianowicie o ulubionych perfumach. Nigdy nie pisałam na temat perfum gdyż nie czułam się na siłach. Postaram się jednak przybliżyć moich ulubieńców tak jak umiem.
Wraz ze zmianą pory roku lubię zmienić perfumy, wiosną i latem wybieram lżejsze zapachy natomiast jesienią bardziej słodkie i ciepłe a zimą lubię ciężkie, wieczorowe :) jakkolwiek to brzmi tak właśnie postępuje.
"M.Micallef Vanille Orient pochodzą ze specjalnej edycji Collection Vanille 2012.
Składa się z czterech zapachów łączących słodycz wanilii z charakterystycznymi akordami skóry, orientu, kwiatów i rodziny wodnej. Cztero-częściowa symfonia napisana została, aby spełnić indywidualne marzenia. Flakony ozdobione są lnianymi etykietami, pudełka zaś są ręcznie malowane.
Vanille Orient łączy moc sandałowca ze słodyczą wanilii, z subtelnymi nutami charakterystycznymi dla tajemnic Orientu. Zapach jest pełen czaru i uroku.
Co mnie tak urzekło w tych perfumach?
Z jednej strony słodkie ale nie ciężkie i nie męczące. Otulają swoim ciepłem niczym ciepły koc:) Idealnie pasują do panującej obecnie pogody.
Mój nos rozpoznaje pieczone jabłka z dodatkiem wanilii a po czasie nawet orzechy arachidowe:) tak zupełnie ma się to nijak do powyższego opisu.
Nie jest to zapach, który spotkamy wszędzie i zdaję sobie sprawę, że nie każdemu może przypaść do gustu. I taką też krytykę pod adresem tego zapachu usłyszałam: " śmierdzi tu watą cukrową" ;) o ile wata cukrowa śmierdzi :D
Flakon niczym bursztyn ślicznie mieni się w słońcu. Z ciekawostek każdy z zapachów jest pakowany w ręcznie ozdabiany kartonik przez samą panią Micallef :)
Polecam osobom, które lubią zapachy orientalne. Zapach utrzymuje się około 6 godzin na mojej skórze.
Na zdjęciach moja pomocnica przy zdjęciach ;)
A Wy jakich perfum używacie? Macie ulubieńców na jesień???
Wraz ze zmianą pory roku lubię zmienić perfumy, wiosną i latem wybieram lżejsze zapachy natomiast jesienią bardziej słodkie i ciepłe a zimą lubię ciężkie, wieczorowe :) jakkolwiek to brzmi tak właśnie postępuje.
"M.Micallef Vanille Orient pochodzą ze specjalnej edycji Collection Vanille 2012.
Składa się z czterech zapachów łączących słodycz wanilii z charakterystycznymi akordami skóry, orientu, kwiatów i rodziny wodnej. Cztero-częściowa symfonia napisana została, aby spełnić indywidualne marzenia. Flakony ozdobione są lnianymi etykietami, pudełka zaś są ręcznie malowane.
Vanille Orient łączy moc sandałowca ze słodyczą wanilii, z subtelnymi nutami charakterystycznymi dla tajemnic Orientu. Zapach jest pełen czaru i uroku.
Skład:
Nuty głowy: wanilia
Nuty serca: sandałowiec, kwiat wanilii
Nuty bazy: piżmo, ambra
Nuty serca: sandałowiec, kwiat wanilii
Nuty bazy: piżmo, ambra
Twórcami zapachu są Geoffrey Nejman, Jean-Claude Astier"
Z jednej strony słodkie ale nie ciężkie i nie męczące. Otulają swoim ciepłem niczym ciepły koc:) Idealnie pasują do panującej obecnie pogody.
Mój nos rozpoznaje pieczone jabłka z dodatkiem wanilii a po czasie nawet orzechy arachidowe:) tak zupełnie ma się to nijak do powyższego opisu.
Nie jest to zapach, który spotkamy wszędzie i zdaję sobie sprawę, że nie każdemu może przypaść do gustu. I taką też krytykę pod adresem tego zapachu usłyszałam: " śmierdzi tu watą cukrową" ;) o ile wata cukrowa śmierdzi :D
Flakon niczym bursztyn ślicznie mieni się w słońcu. Z ciekawostek każdy z zapachów jest pakowany w ręcznie ozdabiany kartonik przez samą panią Micallef :)
Polecam osobom, które lubią zapachy orientalne. Zapach utrzymuje się około 6 godzin na mojej skórze.
Na zdjęciach moja pomocnica przy zdjęciach ;)
A Wy jakich perfum używacie? Macie ulubieńców na jesień???
7 października 2013
Szczoteczka Clarisonic Mia2- rewolucja czy przereklamowany produkt?
Szczoteczka Clarisonic pojawiła się na początku sierpnia w polskiej Sephorze w Galerii Handlowej Arkadia w Warszawie a obecnie dostępna w wybranych Sephorach.
Obecnie dość mocno reklamowana budzi ogromne zainteresowanie. Dlaczego tylko zainteresowanie? a to prawdopodobnie z powodu jej ceny ponad 600 pln.
Podejmując decyzję o kupnie szczoteczki zastanawiałam się długo czy to prawdziwa rewolucja czy też bardzo dobra reklama. Przełamałam się i mam Clarisonic'a. Używam jej od 2 miesięcy. Zanim opowiem o moich wrażeniach najpierw przybliżę informacje od producenta.
Szczoteczkę Clarisonic wymyśliło trzech naukowców z Seattle (dr Robb Akridge, David Giulianii, Ken Pilcher) wynalazców technologii sonicznej.
Technologia:
Działanie:
Moja opinia.
Szczoteczkę używam już dwa miesiące, więc powinnam zauważyć jej działanie.
Przy pierwszym użyciu bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła gdyż żel się nie pienił gigantycznie a tego się obawiałam. Skóra już po pierwszych myciach była niebywale gładka. Po miesiącu zauważyłam, że cera jest rozświetlona a przecież mieliśmy lato.
Bardzo dokładnie zmywa makijaż co potwierdza mój czysty ręcznik:)
Skóra w żaden sposób nie została podrażniona a bałam się, że moja wrażliwa cera zareaguje zbyt mocno na szczoteczkę.
Samo urządzenie jest bardzo dobrze wykonane z bardzo dobrej jakości materiału. Idealnie leży w dłoni a design cieszy oko. Woda nie jest w stanie przedostać się do środka.
Dodatkowo zestaw zawiera rekomendowany żel, który bardzo dobrze się sprawdza, dobrze oczyszcza a przy tym jest bardzo delikatny dla skóry.
Zestaw zawiera szczotkę, końcówkę szczoteczki do cery wrażliwej, ładowarkę, pokrowiec oraz mini produkt żel do mycia twarzy.
Można pomyśleć: same ochy i achy. Otóż nie. Czy z Clarisonic'iem czy bez moim zdaniem należy dbać o cerę choćby miały to być najprostsze kosmetyki. Niestety stwierdzam, że nie każda kobieta o tym pamięta i dobry Clarisonic nie pomoże :/ a wystarczy tak niewiele mleczko do demakijażu, coś do mycia twarzy i podstawowy krem...ale to już inny temat, który już poruszałam.
Myślę też, że przy skórze problematycznej może pomóc ale nie rozwiąże ona naszych problemów np. trądzik czy przebarwienia.
Szczoteczka u mnie się sprawdziła i nie ma sie do czego przyczepic prócz ceny. Jednak z drugiej strony zdaje sobie sprawę jak kosztowne mogą być badania oraz tworzenie takie produktu od podstaw i opatentowanie go. Jeśli dobrze liczę to patent wygaśnie w 2014 a wtedy odpowiedniki Clarisonic'a zasypią rynek i będzie można wybierać do woli również i w cenie.
Mam nadzieję, że post przyda się niektórym z Was i rozwieje wątpliwości. Jeśli nurtuje Was jeszcze jakieś pytanie piszcie ;)
Obecnie dość mocno reklamowana budzi ogromne zainteresowanie. Dlaczego tylko zainteresowanie? a to prawdopodobnie z powodu jej ceny ponad 600 pln.
Podejmując decyzję o kupnie szczoteczki zastanawiałam się długo czy to prawdziwa rewolucja czy też bardzo dobra reklama. Przełamałam się i mam Clarisonic'a. Używam jej od 2 miesięcy. Zanim opowiem o moich wrażeniach najpierw przybliżę informacje od producenta.
Szczoteczkę Clarisonic wymyśliło trzech naukowców z Seattle (dr Robb Akridge, David Giulianii, Ken Pilcher) wynalazców technologii sonicznej.
Technologia:
- 300 mikro-oscylacji na sekundę
- unikalny ruch
- szczoteczka z włosiem - specjalny rodzaj włókien Du Pont Hytrel Super Soft które w odróżnieniu od tradycyjnych włókien sa bardziej miękkie, sześciokrotnie mniejsza absorpcja wody co powoduje szybsze schnięcie włókien oraz ich większa elastyczność, odporne na bakterie.
Działanie:
- Idealnie oczyszczona skóra w ciągu 1 minuty
- Widoczna poprawa kondycji skóry już po 2 tygodniach
- skóra bardziej reaguje na aktywne składniki produktów
- nałożyć produkt na zwilżoną twarz lub szczoteczkę
- włączyć szczoteczkę i wybrać prędkość - ja wybieram tą najszybsza ;), zacząć cykl oczyszczania który trwa 1 minutę
- pierwsze 20 sekund oczyszczamy czoło, następnie 20 sekund nos i brodę, a kolejne 10 sekund na każdy z policzków - ja robię zupełnie odwrotnie ;P
- zmywamy twarz wodą a szczoteczkę płuczemy pod bierzącą wodą
- szczoteczka naładowana może pracować przez 28 minut czyli dla mnie wystarcza na 2 tygodnie (dość długo trwa jej ładowanie)
- nie złuszcza skóry i nie powoduje ścierania naskórka
- nie powoduje nadmiernej produkcji sebum
- nie wpływa na zmianę elastyczności skóry
Moja opinia.
Szczoteczkę używam już dwa miesiące, więc powinnam zauważyć jej działanie.
Przy pierwszym użyciu bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła gdyż żel się nie pienił gigantycznie a tego się obawiałam. Skóra już po pierwszych myciach była niebywale gładka. Po miesiącu zauważyłam, że cera jest rozświetlona a przecież mieliśmy lato.
Bardzo dokładnie zmywa makijaż co potwierdza mój czysty ręcznik:)
Skóra w żaden sposób nie została podrażniona a bałam się, że moja wrażliwa cera zareaguje zbyt mocno na szczoteczkę.
Samo urządzenie jest bardzo dobrze wykonane z bardzo dobrej jakości materiału. Idealnie leży w dłoni a design cieszy oko. Woda nie jest w stanie przedostać się do środka.
Dodatkowo zestaw zawiera rekomendowany żel, który bardzo dobrze się sprawdza, dobrze oczyszcza a przy tym jest bardzo delikatny dla skóry.
Zestaw zawiera szczotkę, końcówkę szczoteczki do cery wrażliwej, ładowarkę, pokrowiec oraz mini produkt żel do mycia twarzy.
Można pomyśleć: same ochy i achy. Otóż nie. Czy z Clarisonic'iem czy bez moim zdaniem należy dbać o cerę choćby miały to być najprostsze kosmetyki. Niestety stwierdzam, że nie każda kobieta o tym pamięta i dobry Clarisonic nie pomoże :/ a wystarczy tak niewiele mleczko do demakijażu, coś do mycia twarzy i podstawowy krem...ale to już inny temat, który już poruszałam.
Myślę też, że przy skórze problematycznej może pomóc ale nie rozwiąże ona naszych problemów np. trądzik czy przebarwienia.
Szczoteczka u mnie się sprawdziła i nie ma sie do czego przyczepic prócz ceny. Jednak z drugiej strony zdaje sobie sprawę jak kosztowne mogą być badania oraz tworzenie takie produktu od podstaw i opatentowanie go. Jeśli dobrze liczę to patent wygaśnie w 2014 a wtedy odpowiedniki Clarisonic'a zasypią rynek i będzie można wybierać do woli również i w cenie.
Mam nadzieję, że post przyda się niektórym z Was i rozwieje wątpliwości. Jeśli nurtuje Was jeszcze jakieś pytanie piszcie ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)







